niedziela, 21 sierpnia 2016

O życiu (nie)literackim



           Tak wiemy – Polacy nie czytają, a jeśli nawet to rzadko. Badania czytelnicze ukazują to dość wyraźnie. W 2015 roku do przeczytania co najmniej jednej książki przyznało się 37% badanych – rzeczywiście nie jest wynik imponujący. Odsetek czytelników od lat oscyluje wokół wartości 2/5. Dodatkowo niemal rokrocznie spada. Nagłówki gazet krzykliwie alarmują o tych tendencjach, wróżąc nieuchronny koniec pisma drukowanego. Czy sytuacja rzeczywiście jest aż tak dramatyczna?



niedziela, 14 sierpnia 2016

Du ju wana bi e tap madel?

   No właśnie: chcesz? Od jakiegoś czasu jestem jednocześnie zafascynowana, poirytowana, a czasem nawet zniesmaczona tym, co teraz „trzeba” i się „musi”. Wczoraj natrafiłam na artykuł (a raczej same zdjęcia) dziewcząt aspirujących do miana miss lata, czy czegoś podobnego. Tylko jedna kandydatka miała wakacyjne zdjęcia, przy innych miałam wrażenie, że to chyba jednak inny konkurs… Młode dziewczyny (nie ośmielę się ich nazwać kobietami) wystylizowane w tak przesadny sposób, ułożone w niesmacznych pozach, niepokazujące uroków lata, co raczej uroki młodego ciała – wierzę, że to jednak nie o to chodziło organizatorom konkursu i kibicuję rowerzystce, siedzącej w ubraniu (sic!) na plaży.


niedziela, 7 sierpnia 2016

Dużo szumu i po wszystkim

    W ścisku, w pocie i w deszczu, ale wszyscy z uśmiechem na twarzy próbowaliśmy wyjść z krakowskich Błoń po ceremonii otwarcia Światowych Dni Młodzieży 2016. Siła do śpiewania i tańczenia z minuty na minutę wzrastała. Mimo, że momentami myślałam, że braknie zaraz tlenu i wszyscy padniemy, trwałam w zabawie. Widok Kanadyjczyków robiących sobie zdjęcia z Włochami, czy tańczących zakonnic nakręcał wszystkich. W pewnym momencie w mojej ręce pojawił się obrazek Matki Boskiej. Niewielkich rozmiarów zakonnica z azjatycką urodą błysnęła uśmiechem i z radością ogłosiła, że jest siostrą z Nowego Jorku. Zaczęłyśmy rozmawiać o Janie Pawle II, magii Krakowa i żartować o tym, że nocleg w NY mam zapewniony. Dzięki zakonowi "Sisters of life" udało mi się wydostać z tłumu, szłyśmy wężykiem, za rękę.