sobota, 24 września 2016

Podróż życia? Czyli jaka?


I stało się! Skończyły się wakacje. 
    Wprawdzie dla studentów dopiero teraz, dla uczniów z końcem sierpnia, a dla pozostałych już dawno temu. Niestety lato również nas opuściło i zapewne większość z nas wspomina swoje wakacyjne podróże z łezką w oku. 
 
    Czym jest podróżowanie? To wyjście z domu. Nieważne, czy idziemy do sklepu po bułki, czy jedziemy do cioci na wieś, czy wyruszamy w podróż dookoła świata. Każdy z nas jest podróżnikiem, więc nawet jeżeli jeszcze nigdy nie wyruszyliście w swoją podróż życia, to pamiętajcie, że każdy kolejny dzień was do tego przybliża. 
    Wszyscy czekamy na podróż życia, ale czym ona jest? Każdy z nas ma własną definicję takiej podróży. Dla mnie oznacza to, znaleźć się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Czy przeżyłam już swoją podróż życia? Nie wiem. Owszem, jako podróżnik amator zwiedziłam wiele miejsc, różnymi środkami lokomocji, z towarzyszami lub samotnie, ale wciąż czuję niedosyt. Mam wrażenie, że jeszcze czekam na swoją podróż.
    Przeczytałam ostatnio świetną książkę autorstwa Elizabeth Gilbert pt. Jedz, módl się, kochaj. Jest to historia kobiety, która wybrała się w długą podróż do Włoch, Indonezji i Indii w poszukiwaniu wszystkiego. Dla leniwych polecam film o tym samym tytule. Książka jest niezwykle inspirująca. Według  autorki jednym z powodów, a może nawet celem podróżowania jest odnalezienie samego siebie, sensu życia, czy jak określają socjolodzy, ćwiczeniem duchowym. Często podróżując odkrywamy nowe pasje, nową kulturę, zwyczaje, choć mam wrażenie, że ludzie coraz częściej podróżują po to, aby zrobić sobie selfie z interesującym tłem :) 
    A co z tymi, którzy nie lubią podróżować? Odpowiem pytaniem na pytanie: jak można nie lubić podróżować? Owszem, aby móc gdzieś wyjechać potrzeba czasu i pieniędzy, ale przecież dawniej ludzie jakoś sobie radzili. Wyruszając gdzieś niekoniecznie musimy nocować w trzy gwiazdkowym hotelu, czy organizować tzw. wakacje All Inclusive. A jeśli chodzi o brak wolnego czasu … nie oszukujmy się, każdy znajdzie chwilę dla siebie. 
    Często spotykam ludzi, którzy pomimo, że znajdowali się w miejscu określanym mianem idealnego na wakacje, wciąż narzekają. Czegoś im brakuje, ale czego? Od podróżników dowiedziałam się, że aby podróżować i mieć satysfakcję z tego, wystarczą chęci i odrobina spontaniczności. Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujemy, bo one przyjdą same. Tego Wam i sobie życzę :)



                                                                                                    Wioletta Potoczna

niedziela, 21 sierpnia 2016

O życiu (nie)literackim



           Tak wiemy – Polacy nie czytają, a jeśli nawet to rzadko. Badania czytelnicze ukazują to dość wyraźnie. W 2015 roku do przeczytania co najmniej jednej książki przyznało się 37% badanych – rzeczywiście nie jest wynik imponujący. Odsetek czytelników od lat oscyluje wokół wartości 2/5. Dodatkowo niemal rokrocznie spada. Nagłówki gazet krzykliwie alarmują o tych tendencjach, wróżąc nieuchronny koniec pisma drukowanego. Czy sytuacja rzeczywiście jest aż tak dramatyczna?



niedziela, 14 sierpnia 2016

Du ju wana bi e tap madel?

   No właśnie: chcesz? Od jakiegoś czasu jestem jednocześnie zafascynowana, poirytowana, a czasem nawet zniesmaczona tym, co teraz „trzeba” i się „musi”. Wczoraj natrafiłam na artykuł (a raczej same zdjęcia) dziewcząt aspirujących do miana miss lata, czy czegoś podobnego. Tylko jedna kandydatka miała wakacyjne zdjęcia, przy innych miałam wrażenie, że to chyba jednak inny konkurs… Młode dziewczyny (nie ośmielę się ich nazwać kobietami) wystylizowane w tak przesadny sposób, ułożone w niesmacznych pozach, niepokazujące uroków lata, co raczej uroki młodego ciała – wierzę, że to jednak nie o to chodziło organizatorom konkursu i kibicuję rowerzystce, siedzącej w ubraniu (sic!) na plaży.


niedziela, 7 sierpnia 2016

Dużo szumu i po wszystkim

    W ścisku, w pocie i w deszczu, ale wszyscy z uśmiechem na twarzy próbowaliśmy wyjść z krakowskich Błoń po ceremonii otwarcia Światowych Dni Młodzieży 2016. Siła do śpiewania i tańczenia z minuty na minutę wzrastała. Mimo, że momentami myślałam, że braknie zaraz tlenu i wszyscy padniemy, trwałam w zabawie. Widok Kanadyjczyków robiących sobie zdjęcia z Włochami, czy tańczących zakonnic nakręcał wszystkich. W pewnym momencie w mojej ręce pojawił się obrazek Matki Boskiej. Niewielkich rozmiarów zakonnica z azjatycką urodą błysnęła uśmiechem i z radością ogłosiła, że jest siostrą z Nowego Jorku. Zaczęłyśmy rozmawiać o Janie Pawle II, magii Krakowa i żartować o tym, że nocleg w NY mam zapewniony. Dzięki zakonowi "Sisters of life" udało mi się wydostać z tłumu, szłyśmy wężykiem, za rękę.


sobota, 23 lipca 2016


Wiele hałasu o… właśnie, o co?

ŚDM – te trzy literki większość z nas (szczególnie mieszkańcy Krakowa) widuje jakieś sto razy dziennie. Niektórych przyprawiają już o lekki ból głowy. Coraz częściej można usłyszeć głosy, że „ten cały ŚDM” to tylko same problemy. Po co właściwie to wszystko?




Światowe Dni Młodzieży to tradycja zapoczątkowana przez Jana Pawła II. Od 1986 roku młodzi ludzi z całego świata spotykają się z Ojcem Świętym w różnych zakątkach globu. Jak podkreśla w internetowej wypowiedzi znany krakowski kaznodzieja - ks. Węgrzyniak – dla wielu uczestników taki zjazd wymaga wielu wyrzeczeń. Udział trochę kosztuje, nieraz trzeba daleko jechać, czasem pada deszcz…

Jedną z pierwszych rzeczy, jakie usłyszałam około dwóch lat temu o Światowych Dniach Młodzieży, było świadectwo dziewczyny z Polski, która w 2013 roku pojechała jako wolontariuszka do Rio de Janeiro. Opowiadała o tym, że na wyjazd oszczędzała przez kilkanaście miesięcy, a do Brazylii podróżowała zupełnie sama, nie znając języka, nie mając kontaktów.

Po co to wszystko? Ludzie, którzy wybierają się na Światowe Dni Młodzieży, muszą przecież widzieć w nich więcej niż tylko problemy… Słuchałam ostatnio pięknej homilii o tym, że chrześcijanin ma być człowiekiem, który dostrzega „coś więcej”… Widzi „więcej” niż swoje wyobrażenia na dany temat, „więcej” niż opinia innych… Widzi „więcej” w modlitwie, „więcej” w drugim człowieku…

W Światowych Dniach Młodzieży również można dostrzec coś więcej. Na przykład to, jak wiele cudów dokonało się podczas poprzednich takich wydarzeń. Jak wielu młodych podczas takich spotkań odnalazło swoje powołanie… To, że na Campus Misericordiae nie zgromadzi się anonimowy tłum, ale Kościół – jeden, powszechny, święty!


My nie musimy wydawać majątku na podróż, by znaleźć się w sercu tego święta młodego Kościoła. Mamy wszystko na wyciągnięcie ręki – historia dzieje się tuż przy nas. Nie trzeba nawet iść na Błonia czy Brzegi – młody Kościół z całego świata można spotkać na niemal każdej krakowskiej ulicy. Wystarczy dostrzec „coś więcej”. Aż się prosi, by zakończyć cytatem z popularnej piosenki – „Takie coś zdarza się ino raz” J

Monika Ziółkowska

sobota, 16 lipca 2016

Prawo jazdy ‑ przywilej czy pierwszy koszmar dorosłości



Dla większości to jeden z najważniejszych atutów osiągnięcia pełnoletności (oczywiście zaraz po prawie do konsumpcji substancji przeznaczonych dla dorosłych… priorytety są tutaj oczywiste). To dokument, który pozwala nam uwolnić się od zapchanych autobusów, wolnych tramwajów i rozklekotanych mini-busów. Koniec z tłukiem, nieprzyjemnymi zapachami, podróżami, które trwają wieczność i brakiem miejsc siedzących. Przepustka do nowego, lepszego świata… Ot co! Brzmi pięknie, niestety rzeczywistość maluje się w nieco mniej kolorowych barwach.


niedziela, 10 lipca 2016

Refleksje taksówkarskie


          Ciężki dzień. W pracy, co chwila coś nie tak. 8 godzin użerania się (dosłownie!) z ludźmi, którzy akurat dzisiaj postanowili wspiąć się na wyżyny niekompetencji. Do tego szefostwo, które wyciąga najchętniej najtrudniejsze spray i żąda wyjaśnień, a za plecami koleżanka, która nie potrafi się powstrzymać od niewybrednych komentarzy na temat tego, dlaczego tak późno pracujesz w piątek.