sobota, 10 lutego 2018

Opowieść z pewnej rzymskiej nocy

              Nie wiem czy na końcu poprzedniego opowiadania dodałem tak przez wszystkich lubianą końcówkę” ciąg dalszy nastąpi”, ale jeśli nawet jej tam nie ma to przepraszam i zapraszam do przeczytania kolejnej części historii o „rzymskim Pieniążku”. Bez obaw to nie jest „Moda na sukces”, planuję zamknąć tę opowieść w trzech częściach chyba, że będziecie chcieli więcej.
https://pixabay.com/pl/rome-hotel-fori-imperiali-w%C5%82ochy-1973389/

Opowieść z pewnej rzymskiej  nocy
Marek:
              -Ała-pierwszym, co rzuciło się w oczy Markowi była ciemność.- Co ja tu..ajj- syknął z bólu.
Gdy spróbował się poruszyć sparaliżował go ból w kolanie.- Jak ja się znalazłem?- podźwignął się na łokciu. Jego oczom ukazał się dość ponury widok: leżał w podłużnej jaskini wykutej w skale. Przy suficie biegł, a w zasadzie pełzł wykuty kamieniu wąż.
Wspomnienia powoli zaczęły wracać.
-Ale się wpakowałem. Jedyna nadzieja w Pawle. Może domyśli się, co się stało.
              Tym czasem Paweł
Paweł: 
              Paweł ze znudzoną miną leżał na łóżku w jednym z rzymskich hotelików. Był to ciąg dalszy rodzinnych wakacji we Włoszech, jakiś tydzień po odnalezieniu tajemniczej szkatułki. Razem z Markiem przyrzekli sobie uroczyście, że choćby nie wiem, co odkryją znaczenie tajemniczego podpisu pod inskrypcją na pieniążku. Po mimo usilnych starań począwszy od „wujka  Google”,
-On jeszcze nigdy mnie nie zawiódł-skomentował z niewyraźną miną Marek po nieudanej próbie dojścia prawdy, przez przewodnika po Rzymie a skończywszy na Zuzi, młodszej siostrze Pawła,
-M.U.T. ? Pieniążek? Inskrypcja?- Powtarzała z nie zwykłym wyrazem twarzy Zuzia- To pewnie będzie dopielo w długiej klasie.
Gdy w końcu doszli prawdy, a nie stało się to dzięki ich przenikliwości lecz raczej przez przypadek, na drodze stanęła im kolejna przeszkoda.
              Pewnego razu idąc za przewodnikiem usłyszeli z jego ust jeszcze jedno rzymskie nazwisko: Marek Ulpiusz Trajan.
- Pewnie jakiś cesarz- pomyślał ze znużeniem Paweł. Od początku pobytu we Włoszech słyszeli już tyle podobnych. Lecz Marek zaczął pilnie nadstawiać uszu. Słuchał uważnie, coś sobie notował, a nawet zadał kilka pytań. Paweł nie mógł się nadziwić, co w niego wstąpiło.
Wszystko stało się jasne dopiero po południu, gdy zmęczeni siedzieli już w pokoju.
-Mam MUT-a!!!- Wykrzyknął Marek wpadając do pokoju jak bomba.
-Jakiego mamuta?- Zdziwił się Paweł.
-M.U.T podpis z pieniążka, to Marek Ulpiusz Trajan.- Zakończył triumfalnie.-„Skarbu szukaj przy moim grobie” podpisano M.U.T. Jestem pewien, że to o niego chodzi.
-EEe- Odpowiedział Paweł kręcąc z powątpiewaniem głową.
-Jakie „ee” przecież to wiekopomne odkrycie- Zaperzył się Marek.
-nie wydaje mi się.
-Dobra to skoro tak to sam znajdę ten skarb-Powiedział Marek, po czym okręcił się na pięcie i wyszedł z pokoju. Paweł nieco zdziwiony zachowaniem przyjaciela siedział jeszcze przez chwilę, po czym położył się zaczął rozmyślać.
Marek:
              Po obejrzeniu jaskini z daleka Marek wziął się za zbadanie obolałej nogi. Na szczęście okazała się jedynie porządnie stłuczona.
-Mogło być gorzej- szepnął do siebie marek a echo poniosło jego głos i powieliło napełniając ciemną jaskinię szmerem jakby tysiąca głosów. Marek zastygł na chwile – To tylko echo- Zaciskając zęby i wspierając się na ścianę z trudem podniósł się i postąpił kilka niepewnych kroków na przód. Zachwiał się i w tedy zobaczył prostokątny otwór pod sklepieniem jaskini wyglądający trochę jak drzwi balkonowe.- Stamtąd musiałem spaść i rozwalić kolano. Ehh nie ma, co tu sterczeć-, co mówiąc ruszył przed siebie w ciemność.
Paweł:
              Paweł spiesznym krokiem szedł ulicami miasta. Kierował się w stronę forum Trajana. Rozwiązanie zagadki nie sprawiło mu zbyt wielkich problemów. Teraz po prostu chciał pomóc przyjacielowi w dokonaniu tak ważnego odkrycia. Przed wyjściem z domu zdążył jeszcze zasięgnąć języka w sprawie, co to skarb może się kryć przy grobowcu wielkiego cesarza. Okazuje się, że Trajan ma na swoim koncie wygrane wojny z niejakimi Dakami. A z wygranych wojen przywozi się łupy. Za część tej sumy sfinansowano budowę kolumny, a co się stało z resztą? No właśnie.
Pogrążony w tych rozmyślaniach Paweł nie spostrzegł, że coś jest nie tak. Dochodził do celu, U podnóży kolumny kręciło sporo ludzi w garniturach, nie wyglądali na turystów. W garniturach i z poważnymi minami wyglądali jak by czegoś pilnowali. Zamyślony Paweł minął kilku pierwszych jak by ich nie zauważył, popatrzyli się na niego dziwnie, ale nikt nic nie zrobił. Ten pochód Pawła skończył się dość nagle i nie zbyt przyjemnie. Idąc ku drzwiom Paweł po prostu odbił się od piersi wielkiego ubranego w garnitur mężczyzny. Oszołomiony spojrzał w górę w twarz jegomościa i omal nie krzyknął. Był to ten sam człowiek, z którym kłócił się w Wenecji kryjąc Marka.
-Skoro on tu jest… Czyżby szukał tego samego, co my?-Pomyślał
-No chłopcze.- Odezwał się nie znajomy-, Dokąd ci tak spieszno?
-Chciałbym zobaczyć wnętrze kolumny- Odparł Paweł z rozpaczliwą nadzieją, że nie zostanie rozpoznany.
-oo Przykro mi- uśmiechnął się jak by wcale nie było mu przykro-, ale prowadzimy tam teraz prace konserwacyjne.
-Ja tylko rzucę okiem-Paweł wykorzystując swoją siłę mało kulturalnie przepchnął się obok olbrzyma .
-Ej ty, zatrzymaj się!- Dobiegł go głos tamtego. Paweł tylko przyspieszył kroku.- Zatrzymać go!- Zaczął biec. Kątem oka zobaczył mężczyznę sięgającego pod marynarkę i odpinającego kaburę.
-Chyba traktują to trochę za poważnie, Przecież do mnie nie strzeli.- Pomyślał dopadając drzwi. Ledwie zdążył zniknąć za futryną, gdy dobiegł go dźwięk jakby stłumionego kichnięcia i kula odłupała kawałek tynku na przeciwległej ścianie komnaty.
-O kurcze!- Nie namyślając się pchnął ramieniem skrzydło drzwi przy którym stał i zamknął je z łoskotem. Potem jeszcze druga strona, zasunięcie rygla i cisza. Stał sam w pustym pomieszczeniu.
-Dobra nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć Marka.- Zaczął się rozglądać po pomieszczeniu. W rogu pomieszczenia rzuciła mu się w oczy prostokątna dziura. -O! Marek musiał tu być a Ci goście chyba nie zdążyli tu wejść i dokładnie się rozejrzeć.- Nie tracąc czasu wlazł do niej i zanurzył się w ciemności.
Ciąg dalszy nastąpi…

Jakub Pilarski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz