poniedziałek, 9 lutego 2015

Nakręć się na dobro!

Donald Gray Triplett z Forest w stanie Mississippi ma dziś 81 lat. W 1912 roku zdiagnozowano u niego schorzenie, które dziś dotyka jedno na 110 dzieci. Donald był pierwszym człowiekiem, u którego zdiagnozowano autyzm. Na autyzm choruje także dziesięcioletni Borys, który będzie bohaterem czwartkowej audycji PozaRzadem i dzisiejszego wpisu na naszym blogu.



 
Borys urodził się 15 czerwca 2005 roku. Był zdrowym, pełnym życia niemowlakiem, nic nie wskazywało na to, że może mu coś dolegać. Kiedy skończył dwa latka jego mama zauważyła jednak, że coś jest nie tak. Jej ukochany synek nie zachowywał się tak, jak jego rówieśnicy – zamknął się w sobie, przestał reagować na dotyk, nie uśmiechał się, unikał kontaktu wzrokowego, a nawet nie reagował na własne imię. Z dnia na dzień stał się innym dzieckiem. Już nie radosnym i pełnym życia, a wyizolowanym, łatwo popadającym w gniew, zamkniętym we własnym świecie – tak właśnie objawia się autyzm.

Pierwszą osobą, która powiązała fakty i zdiagnozowała Borysa była więc jego mama. Szybko zaczęła szukać lekarzy, którzy mogliby potwierdzić jej przypuszczenia. Początkowo odsyłano ją z kwitkiem. Lekarze czasem tłumaczyli zachowanie Boryska jako bunt dwulatka, czasem nie potrafili go wytłumaczyć wcale. Rodzicie chłopca byli coraz bardziej zdezorientowani. Prawidłową diagnozę udało się im uzyskać dopiero kilka miesięcy później.

Kiedy upewnili się, że chłopiec cierpi na autyzm, starali się robić wszystko, by zapewnić mu normalne życie. W międzyczasie urodziła się siostra chłopca, która z dnia na dzień stała się dla niego najlepszą terapeutką. Dziewczynka, zaczepiając brata zmusza go do interakcji, pomaga mu otworzyć się na świat, na nowe emocje. Dzięki wspólnym zabawom Borys z dziecka wyizolowanego, żyjącego w swojej rzeczywistości, znów stał się radosnym i spokojnym chłopcem.



Osiągniecie tego stanu było możliwe także dzięki różnym, często kosztownym, terapiom oraz wielu dobrym ludziom, którzy wspierali i wspierają Borysa i jego rodzinę. Taką inicjatywę zapoczątkowali w 2013 roku uczniowie i nauczyciele VII Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie. Młodzi ludzie zorganizowali zbiórkę zakrętek mającą na celu zdobycie pieniędzy na to, by chłopiec mógł zostać poddany delfinoterapii. Dlaczego w ogóle delfinoterapia? Kontakt z delfinem w wodzie pozwala w znacznym stopniu stymulować rozwój ogólny, w szczególności rozwój psychofizyczny oraz rozwój psycholingwistyczny, na dziecko cierpiące na autyzm działa także niezwykle uspokajająco. Niestety taki rodzaj leczenia wiąże się również z ogromnymi kosztami. Na szczęście akcja zbierania zakrętek znalazła wielu zwolenników i szybko udało się zgromadzić ich niezbędną ilość, dzięki czemu Borys mógł zostać poddany delfinoterapii na Krymie.


 Jeśli i Ty chcesz pomóc Borysowi nakręć się z nami na dobro. Jak to zrobić? Wystarczy, że przyniesiesz nam swoje zakrętki (które normalnie i tak pewnie wyrzucasz do kosza). Tak! Taka niewielka rzecz, a ma znaczenie. Uwierz nam, warto pomagać.

P.S: Więcej o historii Borysa i akcji „Nakręć się na dobro” już w Czwartek o 20.00 na antenie Radia Pryzmat. Zapraszamy!

Redakcja radia Pryzmat

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz