Dlaczego nowy album Bad Bunniego to jeden z najważniejszych krążków XXI wieku?

Ponad rok temu premierę miał jeden z najważniejszych hiszpańskojęzycznych albumów XXI wieku - mowa o “Debí tirar más fotos” od Bad Bunniego. Czy ktokolwiek spodziewał się tego, że krążek, który w dość szczery do bólu sposób będzie opowiadać o losach Portoryko będzie najczęściej słuchanym wydawnictwem 2025 roku?

https://pixabay.com/


Bad Bunny od zawsze wzbudzał zainteresowanie. Gdy w 2022 roku wydawał “Un Verano Sin Ti”, który do dziś pozostaje najczęściej streamowanym albumem wszech czasów na Spotify, zauważalna była jego zmiana stylu. Po pierwsze momentami odszedł od klasycznego dla siebie reggaetonu, na rzecz nieco bardziej rodzimych i folkowych brzmień, do tego znacznie chętniej na tapet brał tematy swojego domu - Portoryko.


Było to o tyle nietypowe, że nigdy wcześniej nie poświęcił on na swoich krążkach tyle miejsca tej tematyce. Rok później natomiast ukazał się “nadie sabe lo que va a pasar mañana”, który był mocnym zwrotem w stronę wręcz rapu. Choć za sprawą numerów takich jak “Monaco” czy “Perro Negro” niezmiennie podbijał listy przebojów, dalekie było to od brzmień z poprzedniego krążka, na które wielu liczyło. Jednak, jak się później okazało, nie oznaczało to koniec zainteresowania się tematem Portoryko ze strony Bad Bunny'ego.

https://pixabay.com/

Wydany na początku 2025 roku “Debí tirar más fotos” to powrót do korzeni, powrót do Portoryko, powrót do brzmień takich jak plena, bomba, salsa, dembow, które w sposób jednoznaczny ukształtowały współczesne brzmienie muzyki latynoskiej. Natomiast krążek ten oprócz, genialnych brzmień, ma również ogromny wymiar polityczny. Numery takie jak “La Mudanza” czy “Lo Que Le Pasó A Hawaii” bezpośrednio odnoszą się do tematu wysiedlania pierwotnej ludności, na rzecz bogatych biznesmenów z USA. Szerzej kontekst geopolityczny i problemy Portoryko przybliżył nam Maciek Okraszewski z podcastu Dział Zagraniczny:




W 2024 roku, w poprzednim blogu dla Radia Pryzmat, stawiałem pytanie - “Czy muzyka latino to przyszłość?”. Teraz śmiało mogę odpowiedzieć, że tak - i Bad Bunny ma w tym swój ogromny udział. To on jako pierwszy historii zagrał Super Bowl halftime show w pełni w języku hiszpańskim, manifestując swoją kulturę. Do tego na tegorocznej Coachelli, kolumbijka Karol G, jest pierwszą latynoamerykańską artystką headlinerką, po raz kolejny tworząc historię. Takie przykłady mógłbym mnożyć, natomiast jedno jest pewne - Bad Bunny okazał się pionierem, wnosząc plenę i salsę ponownie na salony, czego nie można mu już nigdy odebrać.


Wiktor Fejkiel