poniedziałek, 25 listopada 2019

Wyspy owcze - wiatr i owce



Czasami zdarzy się taka audycja, która wyjątkowo zapada w pamięć. Dla mnie taką właśnie audycją było spotkanie z Filipem Stefaniakiem – fotografem, podróżnikiem i Youtuberem. Odwiedził Radio Pryzmat 25 września 2019 r. i barwnie opowiadał o Wyspach Owczych, wyjątkowo ciekawej krainie, odległej od krakowskiej rzeczywistości. 

Żródło: Filip Stefaniak


Dziewicza natura, klify, woda odbijająca się od skał. Czego chcieć więcej? Świetna możliwość od oderwania się od rzeczywistości, podróż do dzikiego miejsca, gdzie nie ma wielu turystów. Co ciekawe na archipelagu nie ma prawie żadnych drzew. Od czasu do czasu pojawiają się nasadzenia małych drzewek, ale to wszystko. Jest tam dość chłodno. Na Wyspy Owcze można dolecieć na przykład z Warszawy do Kopenhagi, a potem już bezpośrednio samolotem na Wyspy Owcze. Podróż trwa około 1.5h. Farerzy to mieszkańcy Wysp Owczych – archipelag po angielsku to Faroe Islands. Wyspy należą do Danii, ale nie czuć duńskiego klimatu. Bardziej przypominają klimat skandynawski. Mieszkańcy głównie porozumiewają się po angielsku.
Żródło: Filip Stefaniak

„Zdjęcia nie są w stanie w stu procentach oddać tego, jak wygląda tam wszystko naturalnie” jak mówił Filip Stefaniak. Wyspy Owcze kojarzą nam się w ogromną ilością owiec, natomiast czymś, co bardziej zaskakuje są niesamowite widoki, krajobrazy. Domy, których dachy są porośnięte mchem i trawą, wysokie klify, fiordy, bardzo silne prądy pomiędzy wyspami, porywiste wiatry i huragany. 
Najwyższy szczyt wyspy Eysturoy, a także całego archipelagu Wysp Owczych, to Slættaratindur - płaski szczyt. Pogoda w górach, niezależnie od pory roku jest bardzo zmienna, ale jesienią warunki są dość trudne. Jest to góra dla prawdziwych pasjonatów, którzy są w stanie podchodzić do wejścia na szczyt parę razy. Wejście na samą górę składa się ze zwykłego trekkingu, po wydzielonych ścieżkach. Pierwsze około 600m trzeba iść krętą ścieżką w górę, po jednej stronie szczytu, potem ścieżka się zwęża i idzie się zaraz obok stromej przepaści, co dodaje dreszczyku emocji. 
Żródło: Filip Stefaniak

Wyspy Owcze to wyjątkowe miejsce na mapie Europy, ludzi jest prawie dwa razy mniej niż owiec. To one stały się symbolem Wysp Owczych są praktycznie wszędzie. Typowymi potrawami są ryby i właśnie baranina. Wyspy są też znane  „Rzezi grindwali”, przeciwko którym protestuje wiele środowisk. Grindadrap to tradycyjne polowanie na grindwale, małe wieloryby, kultywowane przez mieszkańców Wysp Owczych. Odbywa się na przełomie lipca i sierpnia, mieszkańcy zapędzają je na płyciznę i zabijają. Prawo pozwala mężczyźnie zabić jednego grindwala. Tradycyjne polowanie ma być formą przygotowania na zimowe miesiące, kiedy dostęp do żywności jest ograniczony. Każdy wieloryb dostarcza społeczności kilkaset kilogramów mięsa i tłuszczu. Mięsa, które w przeciwnym razie musiałoby być importowane z zagranicy. 
Żródło: Filip Stefaniak

"National Geographic" ocenił  Wyspy Owcze, jako "najpiękniejsze zimne wyspy" na świecie i w dokładnie takich samych superlatywach mówił o nich Filip. Warto zastanowić się nad tym kierunkiem turystycznym przy podejmowaniu decyzji o celu swoich podróży. Myślę, że ja sama też się tam kiedyś wybiorę.
 
Julia Grzybowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz