sobota, 6 maja 2017

Runda finałowa, czyli Ekstraklasa na finiszu!



     Sezon w polskiej ekstraklasie wszedł właśnie w decydującą fazę. Po 30 kolejkach tabela podzieliła się na grupę mistrzowską i grupę spadkową. W każdej z tych grup znajduje się po osiem zespołów. Kto z górnej ósemki ma największe szanse na zdobycie mistrzostwa Polski, a kto z dolnej części tabeli będzie musiał się pożegnać z polską Ekstraklasą?
 
źródło: the-ball-488700_1920
     Po rundzie zasadniczej przychodzi czas na rundę finałową. Tabela Ekstraklasy po 30 kolejkach prezentowała się następująco:

Lp.
Drużyna
Liczba meczów
Liczba punktów
Liczba punktów po podziale
1.
Jagiellonia Białystok
30
59
30
2.
Legia Warszawa
30
58
29
3.
Lech Poznań
30
55
28
4.
Lechia Gdańsk
30
53
27
5.
Wisła Kraków
30
44
22
6.
Pogoń Szczecin
30
42
21
7.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza
30
42
21
8.
Korona Kielce
30
39
20

9.
Wisła Płock
30
39
20
10.
Zagłębie Lubin
30
39
20
11.
Śląsk Wrocław
30
34
17
12.
Arka Gdynia
30
33
16
13.
Cracovia
30
31
16
14.
Ruch Chorzów
30
30
15
15.
Piast Gliwice
30
30
15
16.
Górnik Łęczna
30
30
15

Największy przegrany: Zagłębie Lubin

„Miedziowi” przez większość sezonu znajdowali się w górnej połowie tabeli, jednak na finiszu rundy zasadniczej zdecydowanie im nie szło. Dowód? Ostatnie zwycięstwo odnieśli 20 lutego 2017 r. podczas 22 kolejki Ekstraklasy. Wygrali wtedy 1:0 z Arką Gdynia. W następnych ośmiu spotkaniach zdobyli tylko 2 punkty! Zremisowali 1:1 z Cracovią i w ostatniej kolejce ze Śląskiem.
29 kolejka była dla nich decydująca. Spotkanie wyjazdowe w Krakowie, z Wisłą. Z tą Wisłą, której zabrakło w poprzednim sezonie w grupie mistrzowskiej, właśnie z powodu Zagłębia. Przypomnę, Wiślacy w ostatniej kolejce mierzyli się z zespołem Piotra Stokowca i musieli wygrać, by myśleć o grze w górnej ósemce. Mecz wtedy zakończył się remisem 1:1. W tym roku sytuacja wyglądała trochę inaczej i role się odwróciły. To Zagłębie liczyło na korzystny rezultat, ponieważ porażka z Wiślakami mocno by im skomplikowała życie. I tak też się stało. „Miedziowi” przegrali to spotkanie 1:0 i w ostatniej kolejce musieli nie tylko wygrać, ale także liczyć na korzystne rezultaty innych ekip. Jak już wyżej napisałem, tak się jednak nie stało, ponieważ ekipa z Lubina zremisowała ze Śląskiem Wrocław 1:1 i tym samym musi walczyć w grupie spadkowej.

Największy wygrany: Korona Kielce

Gdyby spojrzeć z perspektywy całego sezonu, to ekipa z Kielc balansowała na krawędzi grupy mistrzowskiej i grupy spadkowej. Raz była trochę wyżej, raz trochę niżej, ale suma summarum kielczanie znaleźli się w górnej ósemce.
Drużyna trenera Bartoszka w 30 kolejce mierzyła się z Bruk-Betem Termaliką. To miał być bezpośredni mecz o to, która z tych drużyn zagra w grupie mistrzowskiej. Spotkanie zakończyło się porażką Korony 0:1, ale mimo tego obie ekipy znalazły się w górnej ósemce. Jak to się stało? Jest 94 minuta spotkania Arki Gdynia z Wisłą Płock, rzut karny, do piłki podchodzi Jose Kante, strzela i jest wyrównanie, 1:1! Wiślacy po zdobytym golu zaczęli się cieszyć, ale oni jeszcze nie wiedzieli, że ta bramka im nic nie da, za to bardzo pomoże Koronie, która dzięki remisowi w tym spotkaniu awansowała do grupy mistrzowskiej.

Więcej szczęścia niż rozumu: Bruk-Bet Termalica Nieciecza

Z drużyną Bruk-Betu jest podobna historia, jak z Zagłębiem Lubin, z tym że z happy endem. Zespół ten prowadzony jeszcze przez Czesława Michniewicza osiągnął naprawdę dobry wynik, jednak początek roku 2017 nie należał do udanych. Piłkarze z Niecieczy nie potrafili wygrać meczu aż do 29 kolejki, czym posadą kilka spotkań wcześniej zapłacił wyżej wspomniany Michniewicz. Drużyna miała nóż na gardle, ale udało się wygrać spotkanie z Piastem, a także wspomniany już mecz z Koroną i Bruk-Bet Termalica pierwszy raz w historii mógł cieszyć się z gry w grupie mistrzowskiej.

Największe szanse na mistrza?

Trudno ocenić, nie odważę się wskazać żadnego zespołu, ponieważ po podziale wszystko jest możliwe. Straty punktowe są tak niewielkie, że jeden słabszy mecz w wykonaniu, którejś z drużyn może być decydujący. Tak jest w przypadku Legii Warszawa, która już w pierwszej kolejce rundy finałowej zgubiła punkty, podczas gdy pozostałe zespoły z pierwszej czwórki odrobiły pracę domową i zgarnęły 3 punkty. Jagiellonia wygrała z Pogonią 1:0, Lech z Koroną 3:2, no i Lechia z Bruk-Betem 2:0, natomiast Legia podzieliła się punktami z Wisłą, po remisie 1:1. Oczywiście nie chcę też po jednym meczu skreślać Legii, ale uważam, że drużyna ze stolicy nie obroni tytułu.

Kto zagra w europejskich pucharach?

Po niespodziewanym zwycięstwie Arki Gdynia z Lechem Poznań w finale Pucharu Polski 4 miejsce nie będzie premiowane grą w pucharach, a więc komu puchary, komu? Uważam, że Lech, Legia i Jaga zagrają w eliminacjach do europejskich pucharów. Kolejność jest oczywiście przypadkowa. Gdyby to 4 miejsce na koniec sezonu gwarantowało grę w eliminacjach, to do tego grona dorzuciłbym jeszcze Lechię, ale też zastanowiłbym się nad Wisłą, która po awansie do grupy mistrzowskiej otwarcie deklarowała, że będzie walczyć o tę lokatę. Co łączy oba te kluby? Świetna gra na swoim stadionie, słaba gra na wyjazdach. Patrząc tylko na tabelę spotkań u siebie, to po rundzie zasadniczej Lechia zajmowała pierwsze miejsce, natomiast Wisła uplasowała się tuż za nią. Na wyjazdach obu tym zespołom nie idzie najlepiej i gdyby nie to, to myślę, że spokojnie te drużyny mogłyby się włączyć w walkę o najwyższe cele, co nie zmienia jednak faktu, że mogą one jeszcze sporo namieszać.

Kto spadnie z Ekstraklasy?

I znowu trudny wybór, znowu trudne decyzje. W grupie spadkowej te różnice punktowe są jeszcze mniejsze. Po 31 kolejce tabela trochę się zmieniła i strefę spadkową opuścił Górnik Łęczna, który moim zdaniem utrzyma się w Ekstraklasie. Początki po przyjściu nowego trenera, Franciszka Smudy, były trudne, jednak teraz widać, że ten zespół potrafi zwyciężać. Wystarczy spojrzeć chociażby na ostatnie dwa spotkania: zwycięstwo z Wisłą Kraków „u siebie” 3:1 czy też ostatnio ze Śląskiem, we Wrocławiu 2:0. Franek Smuda czyni cuda? Zdecydowanie tak.
Odpowiadając na pytanie z nagłówka: Ruch Chorzów. Po odejściu Waldemara Fornalika sytuacja w Chorzowie nie jest ciekawa. Po remisie 1:1 z Arką zespół znalazł się na ostatniej pozycji. Dochodzą do tego sprawy pozaboiskowe, jak zaległości z wypłatami dla piłkarzy. Jeżeli nowemu trenerowi uda się utrzymać ten zespół w Ekstraklasie to będzie cud.
Drugiego kandydata ciężko mi wskazać, ale na tę chwilę jest to Cracovia. Trener Jacek Zieliński jeszcze jest na stanowisku, ale czy cierpliwość profesora Filipiaka kiedyś się nie skończy? Mecz z Zagłębiem na pewno nie poprawił sytuacji trenera. „Pasy” prowadziły w Lubinie 2:0, by ostatecznie... zremisować 2:2, po golach zdobytych przez Zagłębie w 90 i 93 minucie.

Tak wygląda mój scenariusz na rundę finałową Ekstraklasy, a jak będzie w rzeczywistości? Jak dalej potoczą się losy drużyn z naszej rodzimej ligi?
Czy któryś zespół nas zaskoczy? Czy moje przepowiednie się sprawdzą? Czy może jednak będzie zupełnie inaczej? Jedyne czego można być pewnym to emocji, emocji związanych z rundą finałową. Ich na pewno nie zabraknie!

Kamil Latuszek

2 komentarze:

  1. Słusznie przewidujesz szanowny autorze. Wydaje się że finału pucharu Polski uczynił walkę o puchary ciekawszą, bo - wbrew pewności potantatów - liczba miejsc premiowanych to 3 a nie 4. W tej rzeczywistości najgorzej przyszłość wygląd dla Jagi i Lechi. Jaga nie posiada czegoś takiego jak pełnowartościowi zmiennicy(kibicuję mimo to Probierzowi), a Lechia nie jest drużyną na tę miarę jeszcze - tak mi się wydaje.
    Co zaś do spadku - Smuda i wszystko jasne, Łęczna zostanie. Być może spadnie w końcu Ruch - klub z wielką historią, stadionem na 1 ligę i masą długów. Spadek Ruchu - przykro mi to pisać - uczynił by ligę uczciwszą. Bez naciągania standardów dla chorzowian. A drugi spadkowicz, cóż - grupa spadkowa to grupa w której trzeba wydrzeć przeciwnikowi punkty by można było żyć w następnym sezonie. Ja tego ducha waleczności nie widzę w gliwicach, ale grupa spadkowa co rok jest jak dobry dramat, gdzie w finalowej scenie dowiadujemy się że winny wszystkiemu jest nasz pewny najlepszy przyjaciel.
    Na koniec muszę wspomnieć o swoich przemyśleniach na temat ligi. Od 3 sezonów patrzę przed każdym meczem na składy obydwóch walczących drużyn i serce mnie boli, gdy widzę, iż w polskich klubach na boisku Polacy są mniejszością. Jedyny Ruch Chorzów w którego składzie występowało - w jednym meczu - maks. 2 obcokrajowców spada. W innych zespołach często więcej niż połowa zespołu to obcokrajowcy. Nie jestem przeciwnikiem podnoszenia poziomu przez zaciąg z zagranicy, ale - PODNOSZENIA. W końcu gdzie mają ogrywać się polscy piłkarze jeżeli nie w Polsce.

    Pozdrawiam całą redakcje :)
    Sławek Wójs

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję za komentarz.
    Ze względu na ograniczoną liczbę znaków nie mogłem umieścić wszystkiego w moim tekście, dlatego to co zawarłeś w komentarzu jest jego idealnym uzupełnieniem.
    Ducha waleczności w Gliwicach może wzbudzić według mnie trener Dariusz Wdowczyk, który jest doświadczonym szkoleniowcem. Najlepszym tego przykładem może być poprzedni sezon, gdy prowadził krakowską Wisłę, która tylko raz przegrała w grupie spadkowej. To doświadczenie może być decydujące, aby Piast utrzymał się w Ekstraklasie.

    Kamil Latuszek

    OdpowiedzUsuń