niedziela, 3 lipca 2016

Bez pracy nie ma kołaczy


„Rozpłakałam się. Stres, emocje – pozytywne i negatywne – to wszystko sprawiło, że wybuchłam na zmywaku. Moje miejsce od dwóch miesięcy, czyli kran i głęboki zlew, a obok sterta naczyń. Po drugiej stronie buchała para z wielkiej srebrnej skrzynki, jaką była ogromna zmywarka. Wiedziałam, że to ostatni tydzień, ostatnia prosta i niebawem wrócimy do swoich domów, rodziny, najbliższych. Jednak zmęczenie i tęsknota za krajem wygrywały”.



    Tak zaczęłam swój reportaż o pracy w Niemczech na zaliczenie jednego z przedmiotów na studiach. Odnoszę się do tego nie dlatego, żeby pokazać swoją niemoc, czy bezradność, ale dlatego, że rzadko mówi się o złych emocjach i ludzkich słabościach. Media, od dłuższego czasu, kreują człowieka herosa, który ciężko pracuje, jest niezłomny, nie ponosi porażek. Ewentualna zła sytuacja czyni nas tylko twardszymi. W życiu nie ma czasu na łzy i pokazanie słabości, bo ktoś może w tym czasie nas wyprzedzić, zająć nasze wymarzone stanowisko w pracy, bądź wyjechać do kraju, o wakacjach w którym myśleliśmy od dawna.
Reklamy krzyczą: „jesteś tego warta”, „just do it”
    Nie jest nowością stwierdzenie, że żyjemy w świecie pełnym informacji i komercji. Smutnym jest jednak fakt, że w pogoni za pieniądzem, sławą i tzw. „życiem dostatnim” zapominamy o miłości, przyjaźni, wierze, zaufaniu. Wartościach bezcennych. O tym, że nie zawsze wszystko się udaje. I kiedy nam się „coś przytrafi”, zastanawiamy się „dlaczego ja?” i nie możemy sobie z tym poradzić. Przecież otacza nas dobrobyt, perfekcyjność. Ciągle chcemy więcej, mocniej.
    Na co ostatnio narzekaliście? Czyżby na niewystarczającą ilość snu, odpoczynek, obiad w rodzinnym gronie? Przypuszczam, że właśnie na ten brak chwili, żeby złapać oddech. I wiecie, co? To jest zupełnie normalne, każdy ma uczucia. Może płakać, narzekać, krzyczeć, denerwować się. Tylko dlaczego nie ma na to społecznego przyzwolenia...?
    Największą przyjemność sprawia to, że możesz, a nie musisz. Co jest zatem powodem, że wszystko wokół krzyczy MUSIMY TO ZROBIĆ, TAK NIE MOŻE BYĆ?
Trzeba pamiętać, że to, że nie radzę sobie teraz, wcale nie znaczy, że już nigdy sobie nie poradzę... A oczyszczająca dieta, trener osobisty, coaching, zajęcia taneczne i nadgodziny w pracy wcale nie równają się ze szczęściem i nie ochronią nas przed codziennymi problemami. Oczywiście, są to wspaniałe narzędzia i możliwości, ale czasami, żeby rozładować stres, lepiej jest na przykład porozmawiać z bliską osobą niż uciekać od problemu na siłownię.


 Jesteśmy różni
   Moja koleżanka, która studiuje prawo na zagranicznej uczelni, opowiadała mi ostatnio, jak często traktowana była jako gorsza, bo jest dziewczyną, blondynką, a w dodatku z Polski. Wielokrotnie musiała udowadniać, kim jest i co potrafi. Oczywiście jestem pod wielkim wrażeniem jej hartu ducha, ponieważ się nie poddała. Ale czy ja, która nie zdałam wielokrotnie prawa jazdy z jakiś powodów, atakowana przez wszystkich – wydane pieniądze, stracony czas i nerwy wszystkich wokoło – nie mogę odpuścić? Dlaczego mój stres i strach w całej sytuacji nie znaczą nic, gdy przecież „każdy głupi zdaje”. Nie jesteśmy tacy sami i nigdy nie będziemy, a tym bardziej nie pozwólmy się takimi zrobić. Zwątpienie się nie sprzedaje, ale to nie znaczy, że nie możemy zwątpić.

                                                                                                              Karolina Walczowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz