sobota, 30 kwietnia 2016

O radości słów kilka

    Kościół to zawsze temat głośny i budzący kontrowersje. Jedni uważają, że jest przestarzałym i zbyt konserwatywnym tworem; dla drugich to znów całe ich życie. O co tak naprawdę chodzi w chrześcijaństwie? Czy chrześcijanie naprawdę są tak zacofani, jak niektórym się wydaje? Dlaczego żyją tak, jak żyją?





      Prowadząc w Radiu Pryzmat program „wie-rze-nie” nieustannie spotykam ludzi, dla których relacja z Bogiem to największa życiowa pasja. Żyją wiarą na różne sposoby: ewangelizują, działają we wspólnotach, śpiewają, organizują rozmaite wydarzenia, prowadzą szkoły biblijne, narażają życie dla prześladowanych chrześcijan, projektują ubrania… Wszyscy oni mają jedną wspólną cechę: radość.
      Kilka dni temu piłam kawę na mieście. Za oknem padało, wszyscy wokół jeszcze zaspani. Do mojego stolika podeszła dwójka ludzi. „Jak myślisz, czego trzeba, by trafić do nieba?” – spytali. Rozmawialiśmy może kilka minut, ale to spotkanie uświadomiło mi bardzo wiele. Młodzi ludzie byli studentami Szkoły Sług Ducha, o której kilka tygodni wcześniej mówiliśmy w „wie-rze-niu”. Potrzebowali kilku minut, by zarazić mnie swoją radością. Umocnić. Później poszli dalej – zarażać następnych.
    Dwa tygodnie wcześniej, podczas rekolekcji w Warszawie, spotkałam kobietę, której ukochany mąż zmarł po kilku latach małżeństwa. Została z córką i samotnością. Straszne? Dla niej wcale. Chyba nigdy nie widziałam tak szczęśliwej osoby. Od lat formuje się w Ruchu Światło-Życie, posługuje też innym modlitwą wstawienniczą. „Bóg jest moim Królem, a ja Jestem Jego królewną” – mówiła z uśmiechem.
      Ostatnimi czasy często słyszę, że Kościół jest zacofany, bo nie pozwala na aborcję czy seks przed ślubem. Właśnie – nie pozwala?! Podstawowym założeniem wiary chrześcijańskiej jest to, że Bóg dał człowiekowi całkowitą wolność. Całkowitą! To znaczy, że człowiek może wybrać zło i nikt mu tego nie zabrania. Postawienie sprawy „Kościół nie pozwala…” nie jest najtrafniejszym określeniem. To, co robi Kościół, to obrona radości i szczęścia. Czy zamordowanie dziecka albo zranienie człowieka w tak delikatnej sferze jak seksualność to droga do szczęścia?
     Radość. Radość chrześcijanina. To nie jest uczucie, które mija po kilku godzinach. Bierze się bowiem z największego zwycięstwa w dziejach ludzkości. Dwa tysiące lat temu Jezus Chrystus umarł na krzyżu i ZMARTWYCHWSTAŁ. I tak jak wtedy, tak i teraz ludzie, którzy szczerze oddają Mu swoje życie, są po prostu ludźmi szczęśliwymi.
    Przed nami – już za kilkadziesiąt dni – Światowe Dni Młodzieży. Wiele wokół nich szumu, problemów, obaw. Ja jednak mam przekonanie, że to święto młodych będzie okazją, by zobaczyć Kościół taki, jakim jest naprawdę – żywy, radosny. Kościół, który żyje Zmartwychwstaniem.
Odkąd Jezus pokonał śmierć, żaden optymizm nie jest w Kościele przesadą” (ks. Józef Tischner)






autor
Monika Ziółkowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz