sobota, 2 kwietnia 2016

Etyka w fotografii prasowej i fotoreportażu

Jeden z czołowych fotografów Henri Cartier – Bresson powiedział kiedyś: „fotografować to znaczy wstrzymać oddech, uruchamiając wszystkie nasze zdolności w obliczu ulotnej rzeczywistości”. Przez te słowa można rozumieć, że fotografia prasowa jest obdarzona niesamowitą siłą, która pozwala na zatrzymywanie czasu w danym, ważnym dla nas i dla świata momencie. 

Nie każdy z nas jednak zdaje sobie sprawę z tego, że fotografowie prasowi wykonują misję publiczną tak samo jak dziennikarze pracujący słowem. To oni pokazują i poniekąd kształtują rzeczywistość, w jakiej żyjemy a, o której brutalności często nie mamy pojęcia. Opinia publiczna czeka na zdjęcia jak najbardziej wstrząsające, które poruszą poszczególnych odbiorców. Kwestia ta jest kontrowersyjna, ponieważ często fotoreporterzy są oskarżani o łamanie zasad etycznych, pogoń za sensacją w imię pieniędzy. Fotoreporterów oskarża się również o bierność i tylko puste przekazywanie faktów, a nie chęć niesienia pomocy dla tych wszystkich ludzi z rejonów konfliktu, których się aktualnie znajdują. 

fot. Siphiwe Sibeko, 20.05.2008

Fotografia prasowa może i powinna poruszać tematy, które często budzą wątpliwości o charakterze moralnym. Często patrząc na zdjęcie zastanawiamy się czy fotograf miał prawo zrobić to zdjęcie, czy nie powinien udzielić pomocy, a może czy nie powinien po prostu odejść. Chyba najczęstszym zarzutem stawianym fotoreporterom jest właśnie bierności i ich w chłodny sposób relacjonowania zdarzenia. Zarzuca im się, że chowając się za aparatem nic nie robią aby pomóc. Jednak dla innych sam fakt zrobienia fotografii i pokazanie prawdy o zdarzeniu światu, jest aktem pomocy. Nie ma co ukrywać, że fotoreportaż budzi wiele sprzecznych emocji i kontrowersji. 

Bez wątpienia jedną z takich fotografii jest praca Kevina Cartera, pochodzącego z RPA fotografa, pracującego m.in. dla The New York Times'a. Carter wykonał ją w 1993 roku w Sudanie, a rok później otrzymał za nią Nagrodę Pulitzera w 1994 roku. Zdjęcie pokazuje konające z głodu dziecko, które ostatkiem sił próbuje doczołgać się do oddalonego o kilometr obozu ONZ, w którym wydawano żywność. Tuż za dzieckiem kroczy sęp, który doskonale wie, że dziecko może w każdej chwili umrzeć, stając się dla niego pokarmem. Nikt nie wie, co się stało z tym dzieckiem – Kevin Carter gdy zobaczył tą scenę kilka minut bezowocnie czekał aż sęp rozłoży skrzydła, a po zrobieniu zdjęcia odszedł, nie interesując się więcej tematem. Ta jest więc doskonałym przyczynkiem do toczonych od lat dyskusji, czy wobec tragedii fotoreporter powinien pomóc, czy odejść zaraz po tym, jak zrobi zdjęcie? Kevin Carter w wieku 33 lat popełnił samobójstwo, po wielu latach zmagania się z depresją.

fot. Kevin Carter, Sęp, 1993 r.
W XXI wieku fotografem może być prawie każdy. Niesamowity rozwój technicznym i wprowadzenie aparatów fotograficznych do praktycznie każdego urządzenia jaki posiadamy w swojej kieszeni, spowodował, że do mediów przedostaje się coraz więcej i coraz bardziej drastycznych zdjęć, które oprócz szokowania nie mają nic więcej wspólnego z przekazem informacyjnym. Codziennie w prasie pojawiają się zdjęcia brutalnych zamachów terrorystycznych, ofiar wypadków samochodowych itp. Dziennikarze zawodowo zajmujący się fotoreportażem są zdania, że te prymitywne zdjęcia wykonane przez nieprofesjonalistów i wykorzystane w tabloidach są dalekie od obowiązków jakie powinny spełniać jako środki masowego przekazu. 

Jedno jest pewne – fotografia prasowa utrwala obraz naszych czasów. Ale sposób w jaki to robi zależy od poszczególnych wykonawców – prawdziwych fotoreporterów, fotografów – amatorów, czy paparazzo. Oddźwięk jaki wywołują poszczególne fotografie w większości zależy od instytucji medialnych, redakcji, ponieważ to one wykładają pieniądze dla zysków. 
Susan Sontag, jedna z czołowych pisarek na temat fotografii i jej oddziaływania, twierdzi, że „Potrzeba potwierdzenia rzeczywistości i zachęty do jej przeżywania przez posiadanie fotografii - to estetyczny konsumpcjonizm, który stał się nałogiem nas wszystkich”. Przymus przekształcenia świata połączony jest z paroma czynnikami, związanymi z fotografią prasową. Po pierwsze fotografia przekazuje najszybciej i więcej informacji niż tekst. Po drugie fotografia jest dla nas łatwiejsza w odbiorze niż słowo. I po trzecie w końcu, z racji, że fotografia pokazuje czyste fakty, nierzadko te najokrutniejsze i brutalne, istnieje jakby społeczne zaufanie do tych fotografii, skoro są pokazywane powszechnie, muszą zawierać prawdę, nie jak zakłamane słowo. 

fot. James Nachtwey
Niektórzy zawodowi fotoreporterzy, mówiąc o swojej pracy wyrażają nadzieję, że ich działalność przyczyni się do pozytywnych zmian na świecie. Pokazując okrucieństwo wojny, tragiczne wypadki czy też ofiary kataklizmów, chcą zwrócić uwagę świata na brutalność człowieka wobec bliźniego, czy na pokazać do czego może doprowadzić ludzki błąd lub, do czego zdolna jest natura. Jeden z najwybitniejszych współczesnych fotoreporterów, James Nachtwey, swoją pracę określa następująco: „Byłem świadkiem, a fotografie to moje zeznanie. Te wydarzenia, które zarejestrowałem nie powinny być zapomniane i nie mogą być powtórzone.” Jestem zdania, że każdy prawdziwy fotoreporter prasowy podpisze się pod tymi słowami, które ujmują cel, misję, moralność tego jakże ciężkiego i wymagającego poświęceń zawodu.

Fotografii prasowej można zarzucać wiele – nieprawdziwy obraz rzeczywistości, brutalność zdjęć, bierność fotografów prasowych, niemoralność wydawców, fotomontaż w celu udramatyzowania scen. Jednak istnieje kwestia, w której wszyscy są zgodni – fotografia prasowa jest najsilniejszym środkiem wyrazu i przekazu informacji we współczesnym świecie.

Aleksandra Kalita

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz