niedziela, 5 lipca 2015

7 filmów na wakacje

Niewiele ponad tydzień temu zaczęły się wakacje. Każdy marzy teraz o wyjeździe nad morze albo w góry. Niestety nie każdy z nas może sobie na to pozwolić. A czasami jeszcze zły los pokrzyżuje nasze plany i zaserwuje nam pogodę zbyt upalną, bądź zbyt deszczową (wszak lipiec jest najbardziej deszczowym miesiącem). Jak powszechnie wiadomo, na każdą pogodę zawsze znajdzie się odpowiedni film lub książka. 

Jak każdy i ja mam swoje ulubione filmy, które niezależnie od temperatury za oknem sprawiają, że czuję się jak na najlepszych wakacjach. Jeśli dopiero odliczacie dni do urlopu, to koniecznie czytajcie dalej. Oto moja lista 7 filmów, które każdego wprowadzą w wakacyjny nastrój. I to bez wychodzenia z domu. 



Mała miss Sunshine
Ten film jest pełen słońca. Słońce jest w tytule, plakaty biją po oczach słoneczną żółcią, a nasi bohaterowie przemierzają Stany Zjednoczone w żółtym busie. Rodzina Hooverów odbiega od standardów idealnej, amerykańskiej rodziny – każdy jej członek ma swoje większe lub mniejsze dziwactwa, jednak wszyscy, jak jeden mąż, ruszają w drogę by spełnić marzenia Olivii, która pragnie wziąć udział w wyborach tytułowej Małej Miss Słoneczko. Mała Miss to inteligentne i zakręcone kino drogi. Podczas seansu będziecie płakać ze śmiechu oraz wzruszenia. Ja uśmiecham się na samą myśl o tym filmie. Widziałam go pierwszy raz w 2006 roku i do dzisiaj chętnie wybieram się w letnią podróż razem z Hooverami.  


Mamma Mia
Jestem ogromną fanką musicali, dlatego nie mogłam pominąć tego gatunku. Mamma Mia jest idealnym kandydatem na letnie leniuchowanie przed telewizorem. Czego w tym filmie nie ma – gwiazdorska obsada, ponadczasowe piosenki Abby, piękne widoki, ogromna dawka energii i wielka, wielka dawka kiczu. Nie ma co ukrywać, nie jest to dobry film. Można nawet powiedzieć, że jest głupiutki i nie ma za grosz sensu, jednak pozytywna energia, jaka bije z ekranu udziela się każdemu, a podczas seansu nogi same rwą się do tańca, a głos do śpiewania. Faktem jest, że odrobina kiczu jeszcze nikomu nie zaszkodziła, dlatego jeśli jeszcze nie widzieliście Meryl Streep wirującej w tańcu, to teraz jest najlepsza pora by to nadrobić.  


Kochankowie z księżyca
Chociaż polskie tłumaczenie tytułu filmu  Moonrise Kingdom, budzi skojarzenia z jakimś tanim romansidłem, to z romansem ma on niewiele wspólnego. Kochankowie są kolejnym filmem Wesa Andersona, reżysera o bardzo charakterystycznym stylu. To on stworzył zeszłoroczny hit - Grand Budapest Hotel. Jeśli spodobał Wam się  Ralph Fiennes w fioletowym uniformie, to pokochacie Bruce'a Willisa jako ślamazarnego policjanta, który próbuje odnaleźć parę małych uciekinierów. Pomysłowy, zakręcony, pięknie nakręcony film z doskonałą obsadą, skradnie Wasze serca zanim jeszcze skończą się napisy początkowe.


500 dni miłości
500 dni miłości to film, który lubię nazywać „nieromantyczną komedią o miłości”. Zaczyna się banalnie – chłopak spotyka dziewczynę. Lubią te same rzeczy, słuchają tych samych płyt. Każdy z nas wie, że musi się to skończyć romansem. W momencie, w którym wszystkie komedie romantyczne się kończą, ten się zaczyna. Poznajemy historię miłości Toma do Summer. Początkowo wszystko jest jak w bajce. Ludzie tańczą na ulicach, ptaki zachowują się jak wytresowane zwierzęta królewny Śnieżki, a potem zaczyna się zwykłe życie. Miłość się rozwija i przemija. Jednak cała historia opowiedziana jest w taki sposób, że nie sposób się w niej nie zakochać. I ta miłość będzie trać dłużej niż tytułowe 500 dni. A dlaczego jest to film na lato? W końcu summer po angielsku oznacza właśnie lato. 


Pod słońcem Toskanii 
W przeciwieństwie do poprzedniego filmu, ten jest typową, amerykańską komedią romantyczną. Główna bohaterka, Frances, właśnie się rozwiodła i szuka własnego miejsca na świecie. Dwie przyjaciółki wysyłają ją na wycieczkę do Toskanii, w której ta postanawia pozostać. Kupuje zniszczony dom i zaczyna wszystko od nowa. Oczywiście początkowo nic jej nie wychodzi, ale pomaga jej przystojny Włoch i grupa polskich budowlańców (co samo w sobie jest niezłym zadośćuczynieniem). Pod słońcem Toskanii to urocza i ciepła historia. Bohaterów łatwo polubić, widoki są piękne i malownicze, nietrudno przewidzieć jak się to wszystko kończy, ale ogląda się to z przyjemnością. Aż samemu chce się rzucić wszystko i wyjechać do Toskanii. 


Gdzie jest Nemo
W upalne, letnie dni każdy marzy o wskoczeniu do wody. W Gdzie jest Nemo mamy wody pod dostatkiem. Film o poszukiwaniu zaginionej rybki bawi już od 12 lat. Trudno uwierzyć, że aż tyle czasu minęło od pierwszego seansu. Przygody zapominalskiej Dory i błazenka Merlina zna prawie każde dziecko i dorosły. Motywy z filmu na stałe weszły do popkultury i życia codziennego. Na przykład motto rybki Dory zawsze towarzyszy mi w momencie porażki, a sceny z gabinetu dentystycznego bawią mnie do dzisiaj (i napawają przerażeniem, jak każda wizyta u dentysty). A więc, jeśli doskwierać Wam będą wysokie temperatury, to Dory, Merlin i Nemo zapewnią odpowiednią dawkę ochłody i dobrej zabawy. 


Szczęki
Ostatni film na mojej liście to ponadczasowy klasyk. Był już film o przyjaznych rybkach, teraz będzie o rybie, która nie pogardzi potrawką z plażowiczów. A czy plaża, słońce, ciepła woda i ludożerczy rekin to nie idealny przepis na letni hit kinowy? Szczęki wprowadzają popłoch na plażach od 1975 roku. Produkcja Stevena Spielberga doczekała się trzech kontynuacji i niezliczonej ilości przeróbek. Mało kto wie, że kultowy cytat „będziesz potrzebował większej łodzi” nie był zawarty w scenariuszu. Tak jak przypadkowo wypowiedziana kwestia przeszła do historii kina, tak rekin ludojad od lat podbija szczyty list najstraszniejszych, filmowych potworów. 

Aleksandra Kalita

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz