sobota, 22 listopada 2014

Richard Avedon - rewolucjonista fotografii mody


Jest rok 1955. Ciemnowłosa modelka o alabastrowej cerze, ubrana w suknię za kilkaset tysięcy dolarów, z gracją panuje nad dwoma słoniami w paryskim Cirque d’Hiver. Na kliszy fotograficznej wszystko uwiecznia Richard Avedon — młody fotograf, który w wieku 32 lat osiągnął w fotografii już praktycznie wszystko. W takich niezwykłych okolicznościach powstaje „kamień milowy fotografii”, czyli zdjęcie „Dovima i słonie”. 
Pięćdziesiąt pięć lat później fotografia została sprzedana na aukcji w Paryżu za, bagatela, 1.15 miliona dolarów i stała się tym samym jednym z najdroższych zdjęć w historii fotografii. Autor zdjęcia był pierwszym fotografem, który dostał milionowe wynagrodzenie za przejęcie w 1966 roku posady naczelnego fotografa we francuskim „Vougue”. Otrzymał również honorowy doktorat londyńskiego Royal College Of Art, dołączył jako pierwszy fotograf do redakcji „The New Yorker”, a w 2002 roku „The New York Times” ogłosił go „najsłynniejszym fotografem świata”. W fotografii mody Avedon przeprowadził prawdziwą rewolucję. Przed jego obiektywem modelki przestawały być jedynie bezdusznymi manekinami odzianymi w drogie suknie, a stały się osobami z krwi i kości, posiadającymi własną osobowość. 
"Dovima i słonie", fot. Richard Avedon
źródło
Jego droga do sukcesów rozpoczyna się w Nowym Yorku. To tam w żydowsko–rosyjskiej rodzinie, 15 maja 1923 roku, Richard Avedon przyszedł na świat. Jego ojciec Jacob Izrael Avedon był właścicielem sklepu z damską odzieżą, matka zaś była rzeźbiarką. Niemożliwe jest określenie kiedy dokładnie młody fotograf po raz pierwszy sięgnął po aparat, wiadomo jednak, że w czasie studiów na Uniwersytecie Columbia rozpoczął się okres jego zawodowej pracy z aparatem. W 1942 zaciągnął się do służby w marynarce wojennej, gdzie, wyposażony w aparat fotograficzny Rolleiflex, został przydzielony do działu fotograficznego. Pod koniec wojny założył swoje pierwsze studio fotograficzne, gdzie poświęcał swój czas fotografii reklamowej. Jego zdjęcia od razu zostały zauważone przez Alexeya Brodovitcha, szefa magazynu mody Harper’s Bazaar. Brodovitch chciał skończyć ze stylistyką przedwojenną, pragnął tchnąć w sesje mody nowe życie. Richard Avedon nadał tej modowej „rewolucji” właściwy kierunek i czuł się znakomicie jako jej przywódca. Fotografa od maleńkości otaczała kobieca moda, wszak jego ojciec był właścicielem sklepu z damską odzieżą. Zafascynowany tym światem podglądał go, pilnie obserwował. Był również emocjonalnie silnie związany z kobietami — matką oraz z siostrami, zwłaszcza z młodszą o rok Louise, która była jego pierwszą modelką. Ciemnowłosa, subtelna i delikatna stanowiła dla brata wzór kobiecości. Czy to przez fascynację kobiecym pięknem, czy przez wzgląd na Louise, Avedon traktował modelki inaczej niż jego poprzednicy. 
fot. Richard Avedon
źródło
W połowie lat 40. ubiegłego wieku młody artysta dokonał czegoś niesamowitego — wyprowadził modelki w plener. Jako pierwszy fotograf zrezygnował z pracy w studio. Zdecydowała o tym jego główna cecha charakteru; otóż mistrz obiektywu bardzo łatwo się nudził. Przed jego panowaniem zdjęcia mody wykonywane były według tego samego kanonu. Sztywno ustawione modelki na poszczególnych zdjęciach różniły się od siebie jedynie sztucznym gestem ręki lub grymasem twarzy. Avedona mierziła ta statyczność, a fotografia mody potrzebowała osoby odważnej, chcącej pokazać coś nowego. Kobiety na jego zdjęciach mokły i tańczyły w deszczu, przeskakiwały kałuże, grały w ruletkę, paliły papierosy, flirtowały z mężczyznami. Wszystko to wykonywały ubrane w wieczorowe suknie i stroje od najlepszych projektantów. Artysta nie oszczędzał  i siebie. Aby uchwycić ciekawy kadr, kładł się na ulicy i pozwalał swoim modelom szaleć na wrotkach przed jego nosem. Same modelki wiele zawdzięczają artyście. Dał im nowe życie, pozwolił ma spontaniczność, szaleństwo, na naturalną mimikę i na uśmiech, który nie występował zwykle na fotografiach tego typu. Na jego zdjęciach to nie ubranie jest najważniejsze, ale kobiecość. Moich prac nie traktuję jako zdjęć mody, ale jako obserwację kobiet w sukniach. Pod koniec lat 40. Avedon pracował już nie tylko dla Harper’s Bazaar, ale i dla Vouge’a czy Life’a. Był rozchwytywany i podziwiany, a jego styl powszechnie kopiowany. „Stary styl” fotografii mody odszedł w zapomnienie.
fot. Richard Avedon
źródło
Lata 40. ukazały Richarda Avedona światu, a lata 50. ugruntowały i wzmocniły jego pozycję. Były to lata wytężonej pracy artysty dla największych domów mody. W roku 1957 powstał musical „Zabawna Buzia” oparty na wątkach z biografii artysty. W filmie główne role grają Audrey Hepburn i Fred Astaire. Dziewczęca, o ujmującym obyciu Hepburn staje się muzą fotografa. W roku 1966, po 20 latach współpracy z Harper’s Bazaar, Avedon zostaje głównym fotografem Vogue’a. Współpraca z największym magazynem o modzie rozpoczyna nowy etap w jego twórczości. Zaczyna on na większą skalę eksperymentować z fotografią portretową. Pomimo odejścia fotografa od mody, prawdą niepodważalną jest fakt, że nikt nie zrobił  dla fotografii mody tyle co Richard Avedon. Osobiście ją odmienił co pozwoliło jej na ukształtowanie się w fotografię bez granic, docenianą i uznawaną za sztukę, wraz z innymi dziedzinami fotografii. Po jego śmierci The New York Times napisał, że jego fotografie mody pomogły stworzyć definicję stylu, piękne i kultury Ameryki w ostatnim półwieczu. Pomimo wielu sukcesów na zawsze pozostał skromnym człowiekiem w wielkich okularach, i białych trampkach, bo przecież, w swoim odczuciu, to nie on jest najważniejszy, ale fotografia. To ona nadała mu sens: Jeśli w ciągu dnia nie zrobię czegoś związanego z fotografią, to czuję, jakbym zaniechał czegoś niezbędnego dla mojej egzystencji, na przykład zapomniał się obudzić. Jestem przekonany, że przypadek, który spowodował, że zostałem fotografem, uczynił moje życie w ogóle możliwym.
Audrey Hepburn, fot. Richard Avedon
źródło
Richard Avedon  1 października 2004 roku, w wieku 81 lat, zmarł tak jak żył – podczas pracy nad kolejną sesją.  


Aleksandra Kalita

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz