niedziela, 19 czerwca 2016

Dajmy się zachwycić!


Filip Springer – złote dziecko polskiego reportażu. Trzydziestokilkuletni pisarz, którego debiut Miedzianka. Historia zanikania znalazł się na liście finałowej Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego i Nagrody Literackiej Nike. Doceniany zarówno przez środowiska literackie jak i dziennikarskie. Publikuje na łamach czasopism, wydaje kolejne książki, zabiera głos w sprawach publicznych. Pisze o architekturze, ale nie są to teksty specjalistyczne. Architektura to dla niego element życia, a nie twór, który ma być spełnieniem teoretycznej koncepcji architekta. Budynki mają służyć ludziom i uprzyjemniać im życie. Nigdy nie podchodzi do ich opisu wybiórczo, stara się ukazać budowlę w kontekstach i nie chodzi tu wyłącznie o jej otoczenie. Dla Springera ważna jest koncepcja architekta, historia powstania budynku, odbicie budowli, które możemy odnaleźć w tafli pobliskiego jeziora… Wszystko to stara się przekazać swojemu czytelnikowi. Pisze budynkach, ale jest to równocześnie historia o ludziach, a przede wszystkim – dla ludzi. To wydaje się być głównym elementem jego sukcesu. Znalazł niszę, którą skutecznie wypełnia. Wyrasta przy tym na eksperta w dziedzinie architektury użytkowej, co zawdzięcza przede wszystkim swojej książce 13 Pięter, w której poruszył problem tragicznej sytuacji mieszkaniowej Polaków. W swoich wypowiedziach bywa bezkompromisowy.

sobota, 11 czerwca 2016

Bez siec


            Dzisiejszy tekst jest trochę kontrą w stosunku do zeszłotygodniowego. Osobiście nie wyobrażam sobie szukania miłości przez internet. Oczywiście, znam kilka małżeństw, które poznały się na portalach pozwalających kojarzyć ze sobą ludzi, nadal jednak mnie to nie przekonuje.
To nie tak, że boję się nowego, wiem, jak wyglądają takie strony. I dla mnie to trochę jak zakupy internetowe. Wybiera się „produkt”, który najbardziej wpasowuje się w nasze oczekiwania, i do dzieła. Celowo użyłam słowa „produkt”, bo czy to trochę tak nie jest? Przecież najpierw wyświetla się zdjęcie, potem opis, a potem można zrobić kolejny krok. Przecież można też ustawić swoje preferencje – wiek kandydata, płeć, wzrost, kolor oczu, czy kto, co tam jeszcze chce. Jak w sklepie internetowym – kolor, rozmiar, cena. Jest to dość oczywiste uprzedmiotowienie, „idealne dostosowanie”, litości. Przecież w miłości nie chodzi o to, żeby idealnie spełniać oczekiwania drugiej osoby, i już w tym punkcie realne randki wygrywają z internetowymi.

sobota, 4 czerwca 2016

Internetowe tabu

   Technologie XX oraz XXI wieku na początku zaskakiwały i inspirowały, potem pomagały, natomiast teraz socjologowie zastanawiają się, czy przypadkiem nie przeszkadzają. Jednak, jak wiadomo z różnych encyklik, między innymi Listu apostolskiego św. Jana Pawła lI do odpowiedzialnych za środki społecznego przekazu, należy znaleźć równowagę- czerpać dobro i wykorzystywać, w odpowiednim celu nowe możliwości.